wtorek, 7 czerwca 2016

Nawraca



Zapach - odszedł
Zarys sylwetki - zatarł się
Pokasływanie - ucichło

Zniknął też ucisk w gardle
nawracający nie dawno
nagle i nieoczekiwanie

Twój rower stoi spokojnie przy ulicy
już nie patrzę na niego gdy przejeżdżam

Zdjęcia schowane do kartonowych pudeł

Telefon dzwoni
z rzadka i bez emocji

Czasem jednak, jak teraz
odwracam w bok głowę
chcąc powiedzieć ci o czymś błahym i nieistotnym

sobota, 30 kwietnia 2016

I znowu chodzić



I znowu chodzić wieczorem do parku
nasłuchując niewidzialnej sowy

Wałęsać wśród podwórek
w poszukiwaniu starej walizki

Huśtać codziennie na huśtawkach
zalewając wodą sąsiadów z dołu

Wodzić palcem krople deszczu
do brzegu mokrej szyby

Pożegnać samotną rybkę
pływającą w słoju po ogórkach

Skakać przez dymiące ognisko
wśród działkowych alejek

Rowerami mknąć obok siebie
po krawężnikach i trawnikach

Gdy się odwracam, drzwi już zamknięte
Chwile tak blisko a już nieuchwytne

Powstałe i zaraz odchodzące
Jak my.

środa, 20 kwietnia 2016

Na przemian



Ból
gniotący gardło
zabierający oddech
zasnuwający widzenie
- a po nim

Miód
płynący pod językiem
przywołujący wspomnienia
unoszący cząstkę dnia
- i znowu

Żal
goniący za czymś
szukający zaczepienia
kryjący się w ciasnym kącie
- by dać miejsce

Mgle
otulającej ciepłem
gęstej od zapachu
piaszczystej mokrej drogi
.

czwartek, 14 kwietnia 2016

W odwróceniu



Codzień rano budzę się -
nie wiem gdzie jestem
Szukanie kierunku.

Przód myli się z tyłem
podłoga z sufitem
Odgłosy dnia nierozpoznane.

Ile razy obrócić się jeszcze
by złapać wreszcie
Właściwy punkt odniesienia?

A może by spróbować
chodzić na głowie?
Karuzela znów rusza.

poniedziałek, 11 kwietnia 2016

Siedzę III



Siedzę.
Niesie dz
Bokiem, na okno
Kroki, szczekanie
szum ciszy
kłuje
ściska
Czekam
- na co?

wtorek, 5 kwietnia 2016

Szmery, szuranie



Szmery, szuranie
odgłos kroków z pokoju
krzesło skrzypi przy biurku
łyżeczka dzwoni
w kubku z herbatą
dym z zapiekanek
dochodzi z kuchni.
Biegnę, zaglądam -
Pusto.

sobota, 2 kwietnia 2016

Szary dym



Szary dym
snuje się pasmami
Z pomiędzy cegieł
sypie tynk
Pajęczyny wiszą
jak bure firanki
Obwinęły
twoją głowę

Przylepione na zawsze.

piątek, 1 kwietnia 2016

Siedzę znowu



siedzę po środku pokoju
odgłos ptaków zza szyby
zapadam się

z ciszy nadchodzi
szum pociągu
znikam

chmury płyną
od początku świata tak samo

odchodzę wgłąb pokoju

poniedziałek, 21 marca 2016

Siedzę.



Siedzę. 
Niesie dzę 
bokiem, na okno 
gałęzie, pył podwórka 
szumi czy nie szumi? 
wiatr rusza powietrzem
czas rusza zaduchem 
Pokój czeka na podmuch. 
Czekam.

niedziela, 14 lutego 2016

23:15

spadł sufit 
dom runął
za nim drzewa
ptaki i chmury.
został księżyc
świeci stalowo i martwo